- Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, ogłosił rozpoczęcie procedury wyboru piętnastu członków Krajowej Rady Sądownictwa spośród sędziów przez Sejm RP, na zasadach takich samych, jak obowiązują od 2018 roku.
- W opinii Ministra Sprawiedliwości – Waldemara Żurka – procedura ta nie będzie obarczona wadami, które obecny obóz rządzący zarzuca procedurze obowiązującej od 2018 r., gdyż zostanie poprzedzona „prawyborami” przeprowadzonymi w ramach środowiska sędziowskiego.
- Przeprowadzenie „prawyborów”, dla których nie przewidziano żadnej podstawy prawnej, budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zasady legalizmu oraz co do ich transparentności.
11 lutego 2026 r. w Monitorze Polskim zostało ogłoszone Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 9 lutego 2026 r. o rozpoczęciu procedury zgłaszania kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa wybieranych spośród sędziów. Akt wydany przez Włodzimierza Czarzastego z Nowej Lewicy stanowi pierwszy krok procedury wyboru piętnastu członków Krajowej Rady Sądownictwa spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Procedury, która będzie przebiegać na podstawie tych samych przepisów art. 9a i 11a-11d ustawy o KRS, na podstawie których dokonano wyboru członków KRS, o których mowa w art. 187 ust. 1 pkt Konstytucji – w roku 2018 i 2022. Procedury, w ramach której wyboru sędziów-członków KRS dokona Sejm.
Wreszcie procedury, w wyniku której, według obecnego obozu rządzącego (a wbrew zarówno tekstowi samej Konstytucji, jak i wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 25 marca 2019 r. sygn. akt K 12/18), KRS miała:
utracić tożsamość konstytucyjną.
To właśnie powołanie przez Prezydenta RP (Andrzeja Dudę) sędziów na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, której sędziowska część została wybrana na podstawie art. 9a ustawy o KRS, było powodem, przez który obecny obóz rządzący i część środowiska sędziowskiego nieukrywająca swojego poparcia dla rządu – kwestionowała status tychże sędziów. Przejawiało się to próbami wyłączania takich sędziów od orzekania (co zostało kilkukrotnie uznane przez TK za niezgodne z Konstytucją), uchylania wyroków jedynie ze względu na fakt zasiadania takich sędziów w składzie orzekającym, bez względu na merytoryczną treść wyroku (co zostało uznane za niedopuszczalne przez Sąd Najwyższy), czy wreszcie – naciskami ze strony Ministra Sprawiedliwości na sędziów w celu wymuszenia na nich rezygnacji. Szczytowym przejawem tej narracji jest zaś procedowana obecnie przez Sejm ustawa „o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w latach 2018-2025”, która przewiduje – naruszając przy tym rażąco gwarancje nieusuwalności sędziowskiej, o których mowa w art. 180 Konstytucji – złożenie większości sędziów powołanych na ich obecne stanowiska orzecznicze od 2018 roku z tychże stanowisk.
Tymczasem Minister Żurek, w udzielonym niedawno wywiadzie prasowym, wprost i bez ogródek stwierdził, że opisana wyżej wadliwość statusu sędziów, powołanych na wniosek KRS wybranej na podstawie, podkreślamy raz jeszcze, tych samych przepisów – nie będzie już zachodziła.
Minister argumentuje to tym, że głosowanie Sejmu nad zgłoszonymi kandydatami miałoby zostać poprzedzone „prawyborami” przeprowadzonymi wśród całego środowiska sędziowskiego. Pomysł taki nie jest nowy – poprzednik ministra Żurka – Adam Bodnar – zasygnalizował go już w czerwcu zeszłego (2025) roku.
Hipokryzja środowiska Iustitii
Pomysł ten został podchwycony przez Stowarzyszenie Sędziów Iustitia – nieukrywające swojego poparcia dla obecnego rządu – które 7 lutego podjęło uchwałę, w której wskazano na:
możliwość powołania sędziowskiej części składu KRS w oparciu o przepisy obecnie obowiązującej ustawy z 12 maja 2011 roku o Krajowej Radzie Sądownictwa (t.j. Dz. U. z 2024 r. poz. 1186) pod warunkiem, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej – przy uwzględnieniu ograniczeń wynikających z ustawy, ale z poszanowaniem wartości konstytucyjnych – jedynie potwierdzi wybór do Rady tych sędziów, którzy uzyskają wcześniej najwyższe poparcie w powszechnych, przejrzystych i reprezentatywnych wyborach przeprowadzonych wśród wszystkich sędziów w Polsce.
Podkreślono przy tym, że w opinii stowarzyszenia:
Taki wybór będzie zgodny ze standardami unijnymi.
Abstrahując w tym momencie od tego, że Unia Europejska nie ma kompetencji do określenia standardów w zakresie wyboru konstytucyjnego organu, jakim jest KRS (oraz od tego, że nawet gdy, działając poza swoimi kompetencjami, odnosiła się do tej kwestii, to nie uznawała wyboru sędziów-członków KRS przez Sejm za sprzeczny z prawem UE), to założenie, że tego rodzaju nieformalne, w istocie pozbawione jakiejkolwiek podstawy prawnej „prawybory” są wystarczającą podstawą do zmiany statusu sędziów powołanych na wniosek KRS wybranej w ich następstwie – jest mocno wątpliwe.
Już sam fakt przeprowadzenia takich wyborów, bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, budzi poważne wątpliwości w świetle zasady legalizmu, o której mowa w art. 7 Konstytucji. Fakt ten bardzo wyraźnie skomentował Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Zbigniew Bogucki, przypominając, że:
Zgodnie z obowiązującą ustawą — nigdy niezakwestionowaną w polskim porządku konstytucyjnym — to Sejm Rzeczypospolitej Polskiej dokonuje wyboru członków KRS. Nie żadne stowarzyszenie. Nie żadna korporacja! Gdyby Sejm miał jedynie „potwierdzać” wybór dokonany przez prywatną korporację, oznaczałoby to faktyczne pozbawienie obywateli wpływu na państwo. Tymczasem to suweren wybiera posłów, a posłowie dokonują wyboru członków KRS — a nie „przyklepują” wybór jakiegoś stowarzyszenia.
Oczywiste wątpliwości budzi również przejrzystość i tym samym uczciwość tego typu nieformalnych „prawyborów”. Zgodnie ze stanowiskiem Iustititii miałyby one zostać przeprowadzone przez Prezesów Sądów – należy jednak w tym miejscu przypomnieć, że szereg spośród tychże prezesów zostało powołanych w następstwie odwołań poprzedników, dokonanych przez ministrów Bodnara i Żurka z naruszeniem, czy wręcz wprost wbrew przepisom obecnie obowiązującego prawa.
Wreszcie można również przypomnieć, że w roku 2018 to samo stowarzyszenie Iustitita podejmowało szereg uchwał (z uchwałą z 1 marca na czele), przewidujących między innymi wykluczenie sędziów, którzy kandydowali wówczas do KRS, ze stowarzyszenia. Tymczasem teraz apeluje ono do swoich członków o wzięciu udziału w procedurze, która, w sensie formalnym, odbędzie się na tej samej podstawie prawnej.
Wszystko powyższe wskazuje na to, że Ministerstwo Sprawiedliwości jest zdeterminowane, by w wypadku zawetowania przez Prezydenta Karola Nawrockiego ustawy z dnia 23 stycznia 2026 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy – Kodeks wyborczy – która powtarza niekonstytucyjne rozwiązania przewidziane w ustawie z dnia 12 lipca 2024 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa – przeprowadzić wybór członków KRS spośród sędziów na podstawie art. 9a ustawy o KRS. Najbardziej jaskrawym tego dowodem jest przyjęcie już w art. 1 projektu wspominanej wyżej ustawy „o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w latach 2018-2025” zakresu czasowego obejmującego:
skutki uchwał podjętych w sprawach indywidualnych przez Krajową Radę Sądownictwa działającą w okresie od 7 marca 2018 r. do 13 maja 2026 r.
Oznacza to, że sędziowie, którzy zostaliby powołani na podstawie wniosków KRS, w skład której wejdą sędziowie wybrani przez obecną większość sejmową, nie zostaną objęci skutkami przewidzianymi w projekcie (nie zostaną złożenia z urzędów, a ich wyroki nie będą mogły być uchylane), mimo iż pod względem prawnym nie zmieni się nic! Tym samym projekt ten w sposób oczywisty narusza zakaz dyskryminacji, o którym mowa w art. 32 Konstytucji. Takie różnicowanie identycznych sytuacji prawnych (opartych na tej samej podstawie prawnej) jest niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawnym. Niestety – stanowi ono zarazem najlepsze podsumowanie istoty pomysłu Ministerstwa Sprawiedliwości i Iustitii, zgodnie z którym wybranie sędziów w tym samym trybie i na tej samej podstawie prawnej – ale przez obecną większość sejmową po nieformalnej konsultacji ze środowiskiem Iustitii – sprawi, że status takich sędziów będzie istotnie różny od statusu sędziów mianowanych w latach 2018-2023.
Dalsze kroki rozpoczętej procedury
Zgodnie z art. 11a ustawy o KRS, następnym krokiem, po obwieszczeniu Marszałka Sejmu, jest zgłaszanie kandydatów. Uprawnione są do tego dwa rodzaje podmiotów:
- dwa tysiące obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy ukończyli osiemnaście lat, mają pełną zdolność do czynności prawnych i korzystają z pełni praw publicznych, lub
- dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem sędziów w stanie spoczynku
– które mają na to 30 dni.
Po zakończeniu procedury zgłaszania, zgodnie z art. 11c i 11d ustawy o KRS Marszałek Sejmu przekaże posłom listę zgłoszonych kandydatów, po czym zwróci się do klubów poselskich o wskazanie spośród niej kandydatów komendantowych przez dane kluby – każdy klub może w ten sposób wskazać do 9 kandydatów. Wnioski klubów zostaną następnie poddane pod obrady komisji sejmowej, która przygotuje jedną listę 15 kandydatów, która z kolei zostanie poddana przez Sejm pod głosowanie. Na liście takiej musi znaleźć się co najmniej jeden kandydat wskazany przez każdy klub poselski, który działał na początku kadencji Sejmu, Oznacza to, że na liście takiej nie będą się mogli znaleźć wyłącznie kandydaci wskazani przez obecną większość rządzącą, w tym również wyłonienia w nieformalnych „prawyborach” – w jaki sposób nie zostałyby one przeprowadzone – ale musi znaleźć się przynajmniej jeden kandydat wskazany zarówno przez Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości, jak i Klub Poselski Konfederacji. Sejm może jedynie głosować nad przyjęciem lub odrzuceniem listy przygotowanej przez Komisję – do przyjęcia wymagana jest w pierwszym głosowaniu większość 3/5 głosów, ale jeśli nie zostanie uzyskana, to w kolejnym wystarczy większość bezwzględna.
Podsumowanie
Niewątpliwie cała opisana wyżej sytuacja, związana z powołaniem sędziów do KRS na nową kadencję, świadczy o niezwykle instrumentalnym podejściu obecnej większości rządowej do prawa. Z jednej strony, gdy chodzi o działania podejmowane przez jej przeciwników politycznych, to większość ta deklaruje niezwykle pryncypialny stosunek do praworządności, stosując przy tym bardzo wysublimowane wykładnie z jednej strony, a z drugiej nie licząc się w ogóle z ich wpływem na sytuację zwykłych obywateli. Z drugiej strony, gdy obowiązujące prawo miałoby uniemożliwić jakiekolwiek działanie obecnemu rządowi, to nie tylko próbuje się je na różne sposoby obchodzić, ale wręcz wprost je łamać, skrajnie przeciwnie wartościując przy tym działania w istocie tożsame z zarzucanymi przeciwnikom, jeśli nie gorsze.
W zasadzie można by się cieszyć, że większość rządząca, swoim działaniem, niejako przyznaje, że można stosować obecny tryb wyboru członków KRS spośród sędziów. Z drugiej strony – w świetle zwłaszcza przywołanych wyżej deklaracji Ministra Żurka czy zgłoszonych przez niego projektów ustaw – nie ma co się łudzić, że nawet po dokonaniu tego wyboru przez obecną większość rządową – jej (niekonstytucyjna) narracja co do statusu sędziów powołanych od 2018 roku się jakkolwiek zmieni.
Można tylko mieć nadzieję, że nawet pomimo jakichkolwiek ewentualnych nieformalnych konsultacji – bo tak w istocie należałoby określić te rzekome „prawybory” – cała procedura odbędzie się zgodnie z prawem i zostaną w niej zwłaszcza uwzględnieni kandydaci zgłoszeni przez faktycznie niezależne (zwłaszcza względem obecnego rządu) środowiska sędziowskie i następnie wskazani przez opozycyjne kluby parlamentarne. Być może pozwoli to na rzeczywiste przetestowanie procedury w realiach władzy innego obozu politycznego niż ten, który ją wprowadził – i tym samym jej okrzepnięcie.
Z drugiej strony powyższy spór wydaje się być idealnym pretekstem do powrotu do dyskusji na temat optymalnego sposoby wyboru członków KRS spośród sędziów. Jak już kilkukrotnie wskazywaliśmy na tej stronie – takim rozwiązaniem, które z jednej strony pozwoliłoby uniknąć ryzyka powrotu oligarchizacji władzy sądowniczej, z jakim wiązałby się powrót do rozwiązań sprzed 2018 roku – a z drugiej przecięłoby dyskusję na temat nadmiernego wpływu władzy ustawodawczej na skład KRS, powstałej na kanwie obecnego modelu – byłoby wprowadzenie wyboru sędziów-członków KRS bezpośrednio przez obywateli, w ramach wyborów powszechnych. Z jednej strony gwarantowałoby to większą niezależność władzy sądowniczej, pozbawioną jednak ryzyka oligarchizacji, a z drugiej czyniłoby zadość zasadom określonym zarówno w art. 4 (zasada władzy zwierzchniej narodu) jak i 10 (zasada podziału i równowagi władz) Konstytucji. Póki co jednak taka propozycja nie została formalnie zgłoszona przez żadną ze stron sporu politycznego.
Źródło ilustracji: Wikipedia.



