Przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości próbował dostać się do gabinetu Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Czy Ministerstwo będzie próbowało wprowadzić swoich nominatów do siedziby KRS siłą?

  • Minister Żurek kontynuuje linię Ministra Bodnara co do przekonania o możliwości odwołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców, mimo iż żaden przepis prawa na to nie pozwala.
  • 31 lipca nowy minister ogłosił odwołanie Michała Lasoty z funkcji drugiego zastępcy Rzecznika. Decyzja ta, jako oczywiście bezprawna, została jednak zignorowana przez Sąd Najwyższy.
  • Sędzia Mariusz Ulman, mianowany jeszcze przez Ministra Bodnara na nieopróżnione stanowisko Rzecznika Dyscyplinarnego domagał się od KRS wydania akt spraw dyscyplinarnych do 19 sierpnia. Istotnie w dniu tym dwóch przedstawicieli Ministerstwa próbowało dostać się do gabinetów legalnego Rzecznika i jego zastępców.
  • Powyższe działania Ministerstwa stanowią oczywiste naruszenia szeregu przepisów prawnych.

Wczorajszego popołudnia media obiegła wiadomość o pojawieniu się dwóch osób pod siedzibą Krajowej Rady Sądownictwa, żądających wstępu do budynku.

Jak się okazało, jedną z tych osób był Dominik Czeszkiewicz, sędzia oddelegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie pełni funkcję Dyrektora Departamentu Nadzoru Administracyjnego. Miał on wraz z drugą, póki co niezidentyfikowaną osobą, pobrać kartę dostępu, z jakiej normalnie korzystają kurierzy dostarczający przesyłki do budynku i próbować dostać się do gabinetu Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, sędziego Piotra Schaba oraz jego zastępców.

Czemu jednak miała służyć ta próba? Otóż stanowi ona kolejny przejaw działania Ministerstwa Sprawiedliwości, rozpoczętego jeszcze przez Adama Bodnara, mającego na celu bezprawne przejęcie funkcji Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców.

Minister Żurek kontynuuje bezprawną linię Ministra Bodnara w przedmiocie możliwości odwołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych

Jak pisaliśmy wielokrotnie na naszym portalu, Ministerstwo Sprawiedliwości, jeszcze w kwietniu zeszłego roku postanowiło odwołać Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych – sędziego Piotra Schaba – oraz jego zastępcę – sędziego Przemysława Radzika – z zajmowanych przez nich funkcji. Kłopot w tym, że ani w ustawie  Prawo o ustroju sądów powszechnych, która reguluje między innymi zasady powoływania rzeczników oraz sprawowania przez nich ich funkcji, ani w żadnej innej, nie istnieje przepis prawa, który upoważniałby Ministra Sprawiedliwości do odwołania Rzecznika lub jego zastępców przed końcem ich kadencji. Działanie Ministerstwa było więc oczywiście sprzeczne z zasadą legalizmu (art. 7 Konstytucji – Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa) i tym samym nie mogło wywoływać żadnych skutków prawnych.

Minister Bodnar postanowił nie przejmować się jednak przepisami prawa w tym zakresie i w ślad za bezprawną decyzją o odwołaniu sędziów Piotra Schaba i Przemysława Radzika ogłosił powołanie w ich miejsce Mariusza Ulmana oraz Tomasza Ładnego. Z przyczyn oczywistych decyzja ta również nie mogła wywołać skutków prawnych, w związku z czym Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa – która zgodnie z art. 112 § 4 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych ma obowiązek zapewniania obsługi administracyjnej Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców – wydało stanowisko, w którym zobowiązało Przewodniczącego Rady do dalszego zapewniania Piotrowi Schabowi, Przemysławowi Radzikowi oraz Michałowi Lasocie obsługi administracyjnej w ramach Biura Krajowej Rady Sądownictwa oraz do powstrzymania się od udzielenia takiej obsługi Mariuszowi Ulmanowi i Tomaszowi Ładnemu. Jako powód takiej decyzji wskazano oczywiście, że:

Nie istnieje możliwość powołania do sprawowania […] funkcji [Rzeczników Dyscyplinarnych Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców] kolejnych osób, skoro ustawa nie przewiduje funkcjonowania jednocześnie dwóch Rzeczników Dyscyplinarnych Sędziów Sądów Powszechnych oraz ich trzech zastępców.

Mimo to, nowy minister, Waldemar Żurek, tuż po objęciu swojej funkcji, postanowił kontynuować bezprawną linię swojego poprzednika, ogłaszając odwołanie drugiego zastępcy Rzecznika Piotra Schaba –Michała Lasoty – z funkcji zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów.

Tutaj jednak nowego Ministra spotkał pierwszy poważny zawód. Ponieważ odwołanie to, jako pozbawione podstawy prawnej, było tak samo nieważne jak wcześniejsze próby odwołania Piotra Schaba i Przemysława Radzika, to Michał Lasota kontynuował wykonywanie swojej funkcji,uczestnicząc w posiedzeniach Sądu Najwyższego dotyczących spraw dyscyplinarnych.

Na sytuację tę Ministerstwo postanowiło odpowiedzieć pogróżkami, zupełnie ignorując to, że rzekome odwołanie odbyło się w sposób oczywiście wadliwy.

Był to jednak jedynie wstęp do dalszych działań nowego Ministra.

Agresywne żądania Ministra Ulmana

Sędzia Mariusz Ulman przez pierwsze dwa tygodnie od swojego rzekomego powołania nie kontaktował się w ogóle z Krajową Radą Sądownictwa. Niespodziewanie jednak na sam koniec lipca zmienił swoje stanowisko w tym zakresie i zwrócił się do Przewodniczącej Rady z żądaniem zapewnienia mu i jego rzekomemu zastępcy obsługi przez KRS. W wypadku niespełnienia tego żądania Sędzia groził złożeniem zawiadomienia o możliwości popełnienia niesprecyzowanego przestępstwa.

W reakcji na upublicznienie pisma sędziego przez Przewodniczącą KRS głos zabrał sędzia Dariusz Mazur, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, zarzucając jej brak znajomości ustawowego obowiązku zapewniania obsługi administracyjnej Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców.

W stanowisku tym wiceminister zupełnie jednak przemilczał przywołane wyżej stanowisko Prezydium KRS, odnoszące się wszakże właśnie do tego obowiązku, tak jak i w ogóle zignorował kwestię wadliwości prawnej powołania nowych rzeczników przez Ministra Bodnara na wciąż obsadzone stanowiska.

Ta próba kompletnego odwrócenia sensu całej sytuacji przez wiceministra została słusznie podkreślona przez przedstawicieli Stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”:

Zdumienie wyrażane z powodu braku reakcji Przewodniczącej KRS na żądania osób samozwańczo podających się za Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego Zastępcę może budzić jedynie politowanie. Podjęcie przez Adama Bodnara nieudolnej próby powołania sędziów Mariusza Ulmana i Tomasza Ładnego na nieopróżnione stanowiska jest z mocy prawa nieskuteczne. Powołania dokonane bez podstawy prawnej nie wywołują żadnych skutków. Wszelkie działania podejmowane przez wskazane osoby jako rzekomych Rzeczników Dyscyplinarnych stanowić będą bezprawne przywłaszczenie funkcji publicznej, tj. czyny opisane w art. 231 § 1 k.k. w zw. z art. 227 k.k. Próby legitymizowania tych działań korespondencją do KRS lub żądaniem dostępu do dokumentacji i pomieszczeń Biura Rady nie zmienią stanu rzeczy: każdy akt podejmowany przez nich w tym charakterze będzie prawnie nieważny i potencjalnie przestępczy. Szczególnym kuriozum pozostaje żądanie skierowane do KRS, w którym samozwańczy „pseudorzecznik” domaga się obsługi administracyjnej i przydzielenia pomieszczeń. Tego rodzaju działanie nosi znamiona karykatury powagi państwa, nie zaś realizacji jego zadań. Zdumienie budzi również retoryka towarzysząca tym działaniom. Całość operacji obliczona jest na stworzenie pozorów legalności bezprawnych działań. Nie mamy do czynienia z kontrowersją prawną – lecz z jawną uzurpacją. Sędziowie Mariusz Ulman i Tomasz Ładny nie są Rzecznikami Dyscyplinarnymi Sędziów Sądów Powszechnych. Nigdy nimi nie byli i nie mogą się za takich uważać ponieważ legalnymi Rzecznikami Dyscyplinarnymi są sędziowie Piotr Schab i Przemysław Radzik.

Wkrótce potem sędzia Ulman ponownie zmienił zdanie i zamiast domagać się obsługi administracyjnej ze strony KRS zażądał wydania przez Radę najpóźniej 19 sierpnia akt wszystkich spraw dyscyplinarnych prowadzonych przez Rzecznika Piotra Schaba i jego zastępców, które następnie chciałby:

tymczasowo przenieść w inne miejsce.

Sędzia Ulman zagroził przy tym, że w wypadku niespełnienia powyższego żądania złoży zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, o którym mowa w art. 276 kodeksu karnego:

Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Na te groźbę żywo jednak zareagował Przemysław Radzik, legalny zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, wskazując, że to właśnie wydanie akt sędziemu Ulmanowi byłoby sprzeczne z prawem:

Przede wszystkim sędzia Mariusz Ulman uzurpuje sobie prawo do bycia Rzecznikiem Dyscyplinarnym Sędziów Sądów Powszechnych, gdy nim absolutnie nie jest. Jego powołanie jest bezskuteczne i bezprawne, ponieważ nastąpiło na funkcję obsadzoną przez urzędującego legalnego Rzecznika Piotra Schaba. Na tym mógłbym poprzestać, ale sytuacja jest znacznie poważniejsza, wręcz niewyobrażalna. Sędzia ma prawny i moralny obowiązek chronić akta sprawy, którą mu przydzielono, czy wylosowano. […] A w przypadku postępowań rzecznika dyscyplinarnego często są to sprawy, gdzie znajdują się materiały dotyczące danych wrażliwych sędziów, zwolnień lekarskich, chorób, sytuacji rodzinnej, sytuacji majątkowej, są tam akta osobowe. Tymczasem pan Ulman chce wszystkie akta gdzieś przenieść, choć nie osobiście, tylko przez jakiegoś przedstawiciela. Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak, nie wiadomo po co. Poza tym, że to działanie bezprawne, to przede wszystkim niepoważne. Farsa!

Istotnie, przekazanie akt osobie nieuprawnionej mogłoby wypełniać znamiona przestępstwa, o którym mowa w art. 266 § 1 kodeksu karnego:

Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Sama już zresztą próba wymuszenia przekazania akt przez KRS może stanowić przestępstwo z art. 128 § 3. Kodeksu karnego:

Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. [Zgodnie z art. 115 § 12. k.k. groźbą bezprawną jest między innymi „groźba spowodowania postępowania karnego”].

Próba wtargnięcia do siedziby KRS

Pomimo zarysowanych wyżej możliwych konsekwencji prawnych, sędzia Ulman najwyraźniej postanowił zrealizować swoje ultimatum. Jak napisaliśmy na wstępie niniejszego artykułu 19 sierpnia w siedzibie KRS faktycznie pojawili się przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, próbując dostać się do zamkniętych gabinetów Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców. Działanie to wzbudziło uzasadnione protesty szeregu środowisk prawniczych i samo w sobie może wiązać się z osobnymi konsekwencjami dla osób, które się go dopuściły.

Już sama próba wejścia do zamkniętych gabinetów, z wykorzystaniem wyłudzonych kart dostępu może zostać uznana za przestępstwo, o którym mowa w art. 193 § 1 k.k.:

Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Jeśli zaś celem tego działania było faktycznie odebranie akt, to w grę wchodzić może również usiłowanie kradzieży z włamaniem, o której mowa w art. 279 § 1:

Kto kradnie z włamaniem, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

W tym miejscu rodzi się oczywiste pytanie – czemu właściwie miała służyć próba wejścia do gabinetów rzeczników, przeprowadzona ostatecznie w sposób tak skrajnie nieudolny? Zdaniem doktora Bartosza Lewandowskiego miało ono być pretekstem do zaangażowania prokuratury do tego, by ta na zasadach takich, jak rok temu, siłowo przejęła akta.

Póki co Ministerstwo bardzo oględnie odniosło się do sprawy. Sam zainteresowany sędzia-dyrektor Dominik Czeszkiewicz, potwierdzając swój udział w zajściu, tak wytłumaczył jego cel:

Skoro KRS odmawiał udostępnienia legalnym [w opinii MS, czyli sędziom Ulmanowi i Lasocie] rzecznikom udostępniania tych akt, uznaliśmy, że możemy je stamtąd odebrać.

Zadeklarował przy tym, że nie będzie podejmował kolejnej próby wejścia do siedziby KRS, w tym na pytanie o możliwość przejęcia akt w sposób siłowy odpowiedział raczej odżegnująco:

Na pewno nie będę wchodził z policją czy firmą przeprowadzkową. Bądźmy poważni. Będziemy podejmowali działania prawne.

W świetle przywołanej wyżej sytuacji sprzed roku trudno jednak bezkrytycznie wierzyć w zapewniania tego typu. Tym bardziej że, jak pisaliśmy niedawno, rodzą się wątpliwości, czy Ministerstwo nie będzie chciało w podobny sposób przejąć również samej Krajowej Rady Sądownictwa.

Podsumowanie

Na chwilę obecną działania Ministra Żurka mające na celu przejęcie kontroli nad funkcją Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców nie zakończyły się spodziewanym rezultatem. Sąd Najwyższy nie uznał decyzji o odwołaniu sędziego Michała Lasoty z funkcji zastępcy Rzecznika, natomiast Krajowa Rada Sądownictwa nie ugięła się przed bezprawnymi żądaniami zapewniania obsługi administracyjnej czy zwłaszcza przekazania akt spraw dyscyplinarnych. Z drugiej jednak strony, patrząc na dotychczasowe działania rządu, nie ma co mieć nadziei, że postanowi on odpuścić w tej sprawie. Należy więc być przygotowanym, że może on chcieć, tak jak przed rokiem, ponownie sięgnąć po rozwiązania siłowe. Wszystkie więc nadużycia popełniane przy tej okazji przez rząd i jego przedstawicieli powinny być skrzętnie dokumentowane, tak by w stosowanym czasie mogły zostać zgodnie z prawem rozliczone.

Źródło ilustracji: Adobe Stock.

Przegląd prywatności
Obserwator Praworządności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Analityka

Ciasteczka te wspomagają mechanizmy analityczne śledzące odwiedzane strony i podejmowane interakcje, śledzące czas spędzony na stronie oraz zwiększające jakość danych funkcji statystycznych. Włączenie tych ciasteczek pomaga nam ulepszać nasze strony internetowe.

Marketing

Ciasteczka te wspomagają śledzenie efektywności naszych kampanii marketingowych. Włączenie tych ciasteczek pomaga nam lepiej dostosowywać nasze kampanie reklamowane do naszych odbiorców.