· Stowarzyszenie Marsz Niepodległości złożyło zażalenie w związku z siłowym wejściem do siedziby Stowarzyszenie i jego przeszukaniem przez policję. Czynności odbyły się na zlecenie prokuratury.
· Z lokalu zarekwirowano dokumenty oraz sprzęt komputerowy należący do różnych organizacji mających tam siedzibę.
· Pretekstem do przeszukania było domniemane naruszenie art. 190 Kodeksu karnego, mające polegać na kierowaniu gróźb karalnych przez jednego z uczestników Marszu Niepodległości w 2018 r.
· Pomocy prawnej Stowarzyszeniu udziela Instytut Ordo Iuris. Prawnicy Instytutu wskazują, że obecnym na miejscu przedstawicielom Stowarzyszenia, przed rozpoczęciem czynności, nie zostało okazane postanowienie o wydaniu rzeczy i przeszukaniu.
· Ponadto o planowanych działaniach policji nie poinformowano właściciela lokalu ani innych organizacji, które mają tam siedzibę.
Postępowanie dotyczy wydarzeń podczas Marszu Niepodległości w 2018 r. Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte 4 stycznia 2019 r., ale już 14 maja 2020 r. zostało umorzone. Po objęciu funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego przez Adama Bodnara, prokuratura wróciła do sprawy. Postępowanie toczy się w związku z rzekomym naruszeniem art. 190 Kodeksu karnego, które miało się przejawiać w kierowaniu gróźb karalnych przez osobę, zdaniem śledczych, przypominającą przedstawiciela Straży Marszu Niepodległości podczas manifestacji w 2018 r.
Przeszukanie siedziby Stowarzyszenia miało miejsce 4 września. Tego samego dnia policja przeszukała również mieszkania członka zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Mateusza Marzocha oraz byłego prezesa tego Stowarzyszenia Roberta Bąkiewicza. Z kolei obecny prezes został wezwany na policję, gdzie go przesłuchano (w obecności pełnomocnika – adw. Magdaleny Majkowskiej z Ordo Iuris) i poinformowano o zamiarze siłowego wejścia do siedziby Stowarzyszenia.
Po przybyciu na miejsce, prezes Stowarzyszenia i jego prawnik zażądali od obecnych tam policjantów okazania nakazu przeszukania. Początkowo jeden z funkcjonariuszy obiecał, że przekaże dokument bezpośrednio przed przystąpieniem do wywiercenia zamków w drzwiach. Ostatecznie taki nakaz nie został przekazany. Prezes Stowarzyszenia otrzymał tylko, za pokwitowaniem, postanowienie prokuratora o dokonaniu przeszukania znajdujących się w lokalu urządzeń elektronicznych oraz powiązanych z nimi serwisów internetowych. Przed wyłamaniem zamków nie doręczono postanowienia prokuratorskiego o dobrowolnym wydaniu jakichkolwiek rzeczy, w tym dokumentów czy elektronicznych nośników danych. Nie okazano również ani nie doręczono postanowienia o nakazie przeszukania siedziby Stowarzyszenia w razie odmowy dobrowolnego wydania rzeczy. O czynnościach Policji nie zostały powiadomione inne organizacje mające siedzibę w lokalu, w tym jego właściciel – Stowarzyszenie im. Przemysła II.
Policja zdecydowała o siłowym wejściu do lokalu, mimo że Stowarzyszenie deklarowało chęć współpracy z organami ścigania i prosiło o możliwość przesunięcia czynności na moment, w którym do Warszawy wróci członek zarządu organizacji, który posiada klucze do siedziby. Mimo to, policja na tę propozycję nie przystała, powołując się na wytyczne prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ delegowanego do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga – Macieja Młynarczyka. W trakcie przeszukania na miejscu nie stawił się prokurator, co znacznie wydłużyło i utrudniło czynności. Było za to obecnych kilkudziesięciu funkcjonariuszy Policji. W lokalu pojawił się za to poseł Konfederacji Krzysztof Mulawa, a przed budynkiem były obecne liczne media oraz działacze społeczni i politycy, którzy wyrażali swój sprzeciw wobec działań organów ścigania.
Policjanci przeglądali wszystkie znajdujące się na miejscu dokumenty oraz urządzenia elektroniczne należące zarówno do Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, jak i innych organizacji korzystających z lokalu. Sprawdzano także dokumenty objęte tajemnicą prasową, gdyż swoją działalność prowadzi tam portal medianarodowe.com. Wyłamano także zamki w drzwiach do studia nagraniowego, pokoju reżyserskiego i schowka. Policja ostatecznie zarekwirowała tylko jeden segregator opisany jako „Materiały szkoleniowe”, w którym to jednak znajdowała się broszura „Angielski dla księgowych” oraz „Materiały szkoleniowe RODO”, jak również zabezpieczyła 4 laptopy stanowiące własność Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, a także telefon komórkowy oraz komputer stacjonarny, co do których przedstawiciele Stowarzyszenia Marsz Niepodległości wyraźnie wskazali, że nie są one własnością organizacji.
Po zakończeniu czynności i sporządzeniu przez funkcjonariuszy protokołu, adw. Magdalena Majkowska złożyła obszerne zastrzeżenia co do sposobu, przebiegu i zakresu działań funkcjonariuszy. Wskazała także na brak podstawy do przeszukania lokalu. Dopiero wówczas, godzinę od zakończenia czynności i po podpisaniu przez policjantów protokołu oraz po zapoznaniu się z częścią zastrzeżeń co do przebiegu czynności, funkcjonariusze zorientowali się, że nakaz przeszukania rzeczywiście nie został doręczony, ani też nie wezwano do dobrowolnego wydania rzeczy.
Stowarzyszenie Marsz Niepodległości złożyło zażalenie na postanowienie o przeszukaniu i zatrzymaniu rzeczy oraz na sposób przeprowadzenia czynności. W ocenie prawników Ordo Iuris, działania służb naruszały bowiem art. 224 Kodeksu postępowania karnego, który stanowi, że organy ścigania powinny przed rozpoczęciem czynności zawiadomić o jej celu i wezwać do wydania poszukiwanych przedmiotów.
Źródło ilustracji: Adobe Stock.