Sejm wybrał sędziów do TK z naruszeniem Regulaminu Sejmu

  • Po tym, jak obecna większość rządowa czterokrotnie odmówiła zgłoszenia swoich kandydatów do TK, Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty 9 marca 2026 r. niespodziewanie ogłosił kolejny termin zgłaszania kandydatów.
  • Oba terminy, zarówno ten zgłaszania kandydatów, jak i potem ich wyboru przez Sejm, są skrajnie krótkie – dwudniowe – wbrew zasadom ogólnym zawartym w Regulaminie Sejmu i dobrym praktykom parlamentarnym.
  • Przewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, Paweł Śliz z Polski 2050, najpierw odmówił stronie społecznej możliwości udziału w posiedzeniu Komisji, podczas którego miały zostać rozpatrzone kandydatury na sędziów TK, po czym na 40 minut przed posiedzeniem Komisji niespodziewanie zmienił zdanie. Ostatecznie jednak w trakcie posiedzenia strona społeczna nie została dopuszczona do głosu.
  • Ostatecznie 13 marca większość rządowa wybrała 6 kandydatów rekomendowanych przez siebie. Głosowanie odbyło się jednak z naruszeniem art. 30 ust. 4 Regulaminu Sejmu.

W Trybunale Konstytucyjnym obecnie aż 6 z 15 stanowisk pozostaje nieobsadzonych. Procedurę wyboru sędziów do TK określa Regulamin Sejmu. Zgodnie z jego art. 30 ust. 3 pkt 1 wnioski zgłaszające konkretnego kandydata należy składać najpóźniej 30 dni przed upływem kadencji sędziego zwalniającego miejsce w Trybunale. Tymczasem obecna większość rządowa już czterokrotnie zdecydowała o niezgłaszaniu swoich kandydatów w powyższym terminie, a następnie odrzuciła w głosowaniach (21 lutego 2025 r., 9 maja 2025 r., 12 września 2025 r. oraz 23 stycznia 2026 r.) kandydatów zgłoszonych przez opozycję.

Wątpliwości proceduralne co do działań większości rządzącej

Niespodziewanie, na początku tego tygodnia – w poniedziałek 9 marca – Marszałek Sejmu z ramienia Lewicy, Włodzimierz Czarzasty, wyznaczył termin na kolejne zgłaszanie kandydatur na sędziów TK na 11 marca. Oznaczało to, że podmioty uprawnione do zgłaszania kandydatur (czyli Prezydium Sejmu – Marszałek i wicemarszałkowie podejmujący decyzję większością głosów – albo co najmniej 50 posłów) miały raptem dwa dni na zgłoszenie kandydatów.

O ile powyższa decyzja budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia kultury politycznej, to wydaje się, że art. 30 ust. 3 pkt 5 Regulaminu Sejmu, pozwalający na ustalenie nowego terminu przez Marszałka w wypadku braku możliwości wyboru z uwzględnieniem przywołanego wyżej terminu 30 dni przed upływem kadencji, faktycznie nie przewiduje żadnych dyrektyw co do ustalenia takiego terminu. Inaczej jest jednak w odniesieniu do kolejnej decyzji Marszałka, który, ogłaszając listę zgłoszonych kandydatów, zapowiedział, że:

Izba w piątkowym bloku głosowań będzie wybierać sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Tymczasem, zgodnie z art. 30 ust. 4 Regulaminu Sejmu, takie głosowanie:

nie może odbyć się wcześniej niż siódmego dnia od dnia doręczenia posłom druku zawierającego kandydatury, chyba że Sejm postanowi inaczej.

Sejm jednak nie podjął żadnej uchwały, która pozwalałaby na takie wcześniejsze przystąpienie do głosowania – ani w momencie ogłaszania planowanego terminu głosowania przez Marszałka, ani w momencie samego głosowania nad kandydatami. Oznacza to, że głosowanie odbyło się z naruszeniem Regulaminu Sejmu!

Nawet zresztą jeśli Sejm podejmie stosowaną uchwałę tuż przed samym głosowaniem nad kandydaturami, to z pewnością takie naruszanie terminów, bez podania ku temu jakiegokolwiek uzasadnienia, należy ocenić zdecydowanie negatywnie z punktu widzenia kultury politycznej i dobrych praktyk parlamentarnych. Intencja regulaminodawcy była jasna: zarówno terminy zgłaszania kandydatur, jak i ich wyczerpującego rozpatrzenia, nie powinny być arbitralne, ale odpowiednio długie, tak, aby umożliwiały realną debatę parlamentarną.

Tymczasem obecna większość rządowa postępuje w tej sprawie w sposób oczywiście sprzeczny z powyższymi intencjami.

Ograniczenie udziału strony społecznej

Co więcej – 12 marca większość rządowa dopuściła się pod tym względem kolejnego naruszenia dobrych praktyk. Oto bowiem zgodnie z art. 30 ust. 5-8 2 wnioski w sprawie wyboru lub powołania przez Sejm poszczególnych osób na stanowiska państwowe powinny zostać skierowane przez Marszałka Sejmu do właściwej komisji sejmowej w celu zaopiniowania, natomiast rozpatrzenie przez Sejm takiego wniosku nie może się odbyć wcześniej niż następnego dnia po dniu doręczenia posłom druku zawierającego opinię komisji. W tym aspekcie – mimo istnienia możliwości, przewidzianej w ust. 8 tego artykułu Regulaminu Sejmu – nie zdecydowano się na skrócenie terminu lub w ogóle odstąpienie od skierowania wniosku do komisji, której posiedzenie faktycznie wyznaczono na 12 marca, o godzinie 17.00.

Prośby o dopuszczenie do udziału w pracach Komisji zostały złożone przez szereg organizacji społecznych, w tym między innymi przez przedstawicieli Instytutu Ordo Iuris, którzy chcieli mieć możliwość zadania pytań kandydatom na sędziów. Zgodnie z art. 154 ust. 3 Regulaminu Sejmu:

w posiedzeniach komisji, na zaproszenie prezydium komisji lub jej przewodniczącego, mogą uczestniczyć przedstawiciele organizacji zawodowych i społecznych oraz eksperci komisji, a także inne osoby.

Dotychczasowa praktyka stosowania tego przepisu była taka, że w zdecydowanej większości przypadków przedstawicielom organizacji, którzy zgłoszą się do sekretariatu Komisji, udzielane było zaproszenie do udziału w posiedzeniu Komisji, podczas którego udzielano im głosu. Tymczasem w wypadku dzisiejszej Komisji przedstawiciele strony społecznej zostali poinformowani o godzinie 11.30, że:

Pan Przewodniczący Paweł Śliz nie wyraził zgody na udział przedstawicieli organizacji społecznych w dzisiejszym posiedzeniu Komisji. Posiedzenie będzie transmitowane online na stronie internetowej Sejmu.

Nie wskazano przy tym żadnego powodu tego rozstrzygnięcia. Z całą pewnością należy ocenić je negatywnie tak z punktu widzenia zwyczajów i dobrych praktyk parlamentarnych, jak i zasady społeczeństwa obywatelskiego i demokracji partycypacyjnej. Decyzja ta tym bardziej dziwi, że przewodniczący Śliz jest członkiem Klubu Parlamentarnego Polska 2050, którego jednym z postulatów był „Sejm otwarty dla obywateli”.

Nie powinno zatem dziwić, że decyzja ta wywołała zdecydowanie negatywne reakcje w mediach społecznościowych. Być może z tego powodu, o godzinie 16:19, a więc raptem nieco ponad pół godziny przed rozpoczęciem Komisji, przewodniczący znowu zmienił zdanie, w związku z czym sekretariat Komisji poinformował że:

Pan Przewodniczący Paweł Śliz zmienił decyzję w sprawie i wyraził zgodę  na udział przedstawicieli organizacji  w dzisiejszym posiedzeniu Komisji. Zgłoszone osoby zostały wpisane na listę gości.

Jakkolwiek samą decyzję należy ocenić pozytywnie, o tyle okoliczności jej wydania – w momencie, gdy do rozpoczęcia Komisji zostało tak niewiele czasu, że możliwość dotarcia przedstawicieli strony społecznej na czas stała pod dużym znakiem zapytania – również należy ocenić negatywnie.

Ostatecznie zresztą przedstawiciele strony społecznej nie zostali dopuszczeni do głosu, w tym zwłaszcza nie umożliwiono im zadawania pytań kandydatom.

Przebieg posiedzenia komisji

Z możliwości zadawania pytań szeroko jednak skorzystali posłowie zarówno obozu rządzącego, jak i opozycji. Warto przytoczyć kilka najciekawszych deklaracji, jakie padły w ramach odpowiedzi.

W jednej z pierwszych rund pytań poseł Marcin Warchoł zadał Pani Sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej (zgłoszonej przez Prezydium Sejmu, czyli przez większość rządzącą), Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Sędziów Themis, pytanie następującej treści:

Jaka jest Pani Sędzi opinia na temat niepublikowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw i kiedy Pani zdaniem należy zacząć publikować te orzeczenia?

Odpowiedź była krótka i dosadna:

Nie ulega żadnej wątpliwości, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego muszą być publikowane

– a przy tym zarazem zgodna ze stanowiskiem obecnego składu Trybunału Konstytucyjnego, jak i całkowicie sprzeczna z praktyką obecnej większości rządowej.

Kolejne pytanie zadane przez tego samego posła zostało skierowane do Pana Profesora Marcina Dziurdy (również zgłoszonego przez większość rządzącą) i brzmiało:

Czy sędziom Trybunału można nie wypłacać uposażenia?

Odpowiedź była również jednoznaczna:

Oczywiście jest tak, że zarówno na gruncie przepisów ustawowych, jak i ogólnych zasad prawa, wynagrodzenia –  osobom, które pełnią odpowiednie funkcje – powinny być wypłacane.

– co znowu było stanowiskiem zbieżnym z niedawnym wyrokiem TK, a sprzecznym z praktyką obecnej większości rządzącej.

Innym z kolei wartym przytoczenia stanowiskiem było to wyrażone przez Adwokata Doktora Michała Skwarzyńskiego (zgłoszonego przez grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości), który w odpowiedzi na pytanie o tak zwanych „sędziów-dublerów” wskazał, że używanie tego terminu jest nieuprawnione, gdyż były podstawy do uznania wszystkich wyborów sędziów, dokonanych przez Sejm VII kadencji (głosami większości rządzącej kierowanej przez Platformę Obywatelską) za sprzeczne z Konstytucją. Kandydat przypomniał bowiem (co również i my podnosiliśmy na niniejszej stronie), że w momencie dokonywania wyboru nie wiadomo było jeszcze, kiedy zakończy się kadencja ówczesnego Sejmu.

Bardzo istotne deklaracje padły natomiast w odpowiedzi na pytanie o „status” wyroku TK z 22 października 2020 r. (sygn. K 1/20). Odpowiedzi na nie udzielili Sędzia Anna Korwin-Piotrowska, Adwokat Magdalena Bentkowska oraz Adwokat Doktor Michał Skwarzyński.

Pierwsza odpowiedź (Pani Sędzi) była wyjątkowo wymijająca – z jednej strony stwierdziła, że:

Orzeczenie zostało wydane, orzeczenie zostało opublikowane.

– z drugiej jednak zasugerowała, że każdy sąd karny, orzekający w sprawie przestępstwa „przerwania ciąży”, będzie musiał:

ocenić, czy ten wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest wyrokiem istniejącym i czy może wywoływać skutek pod kątem wydanego orzeczenia.

Pani Sędzia zasygnalizowała przy tym, że być może – jeśli odpowiedni wniosek wpłynie do Trybunału – TK powinien ponownie pochylić się nad rozstrzygnięciem zapadłym w tamtym wyroku, ale zastrzegła, że nie może w tym momencie zadeklarować, jakie powinien podjąć rozstrzygniecie.

Przy tej okazji Pani Sędzia dopuściła się również pewnej manipulacji, sugerując, że w problemie powyższym w istocie chodzi o wyważanie miedzy dobrem życia dziecka, a dobrem:

ratowania życia matki.

Tymczasem wyrok TK w sprawie K 1/20 w ogóle nie dotyczył kwestii zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej – pod tym względem nic się nie zmieniło w polskim porządku prawnym!

Zdecydowanie bardziej jednoznaczna była odpowiedź Pani Adwokat Magdaleny Bentkowskiej, która stwierdziła, że w świetle orzecznictwa TSUE:

postępowanie należy uznać za wadliwe, a orzeczenie – za niebyłe.

Jedynie Adwokat Doktor Skwarzyński podkreślił, że po pierwsze, wyrok jest ostateczny i nie da się go w żaden sposób uchylić – w tym również powołując się na prawo unijne, które w hierarchii polskich źródeł prawa stoi niżej niż Konstytucja, a ponadto przewiduje niższy standard ochrony życia niż ten wynikający z Konstytucji. Po drugie, podkreślił, że nawet gdyby zignorować w ogóle udział tzw. „dublerów” w wyrokowaniu, to pozostali sędziowie stanowili zarówno wymaganą większość do wydania wyroku, jak i wymagany skład – tym bardziej, że jeden z tzw. „dublerów” zagłosował przeciwko sentencji wyroku.

Ostatecznie posiedzenie, pomimo, jak wskazano wyżej, niedopuszczenia do głosu strony społecznej, trwało cztery i pół godziny. Pewnym (pozytywnym) zaskoczeniem może być jego skutek: Komisja pozytywnie zaopiniowała wszystkich siedmiu kandydatów obecnych na posiedzeniu, włącznie z Adwokatem Doktorem Skwarzyńskim. Nie miało to jednak ostatecznie znaczenia.

Podsumowanie

13 marca 2025 r. Sejm poddał pod głosowanie kandydatury na sędziów TK. Poparcie większości bezwzględnej uzyskali tylko kandydaci zgłoszeni przez większość rządzącą, czyli, oprócz już wymienionych Sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej, Profesora Marcina Dziurdy, Adwokat Magdaleny Bentkowskiej – Sędziego Profesora Krystiana Markiewicza (byłego prezesa stowarzyszenia sędziów Iustitia), Profesora Macieja Taborowskiego oraz Profesora Dariusza Szostka. Raz jeszcze należy jednak podkreślić, że głosowanie odbyło się bez uprzedniej decyzji Sejmu o skróceniu terminu, o którym mowa w art. 30 ust. 4 Regulaminu Sejmu! Stawia to pod znakiem zapytania skuteczność tegoż wyboru.

Wydaje się, że jedynym powodem tego pośpiechu, naginania procedury i łamania zwyczajów i dobrych praktyk parlamentarnych jest chęć wybrania kandydatów, zanim Trybunał Konstytucyjny orzeknie o zgodności z Konstytucją obecnej procedury wyboru jego członków – rozprawa w tej sprawie ma się odbyć w przyszły wtorek, 17 marca 2026 r.

We wniosku inicjującym postępowanie w tej sprawie niewątpliwie wskazano na jedną doniosłą rzecz: postępowanie obecnej większości rządzącej prowadzi do obejścia art. 194 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym Sejm wybiera sędziów do TK indywidualnie na 9-letnie kadencje. Tak jak ówczesna większość sejmowa (wywodząca się przecież z tych samych obozów politycznych, co obecna) naruszyła w 2015 roku zasadę kadencyjności sędziów TK, wybierając ich na zapas, mimo iż wiedziała, że przynajmniej część ze stanowisk zwolni się dopiero w trakcie kolejnej kadencji Sejmu, tak teraz Sejm próbuje manipulować kadencją niejako od drugiej strony – odwlekając wybór sędziów TK, tak, by kolejne parlamenty (w których obecny obóz rządzący, na co wszystko wskazuje, nie będzie miał większości) dłużej musiały się mierzyć z jego nieprzychylnym wobec siebie składem. Konfrontując to działanie z dotychczasową praktyką rządu, który ignoruje wyroki TK, w tym bezprawnie odmawia ich publikacji, należy jasno stwierdzić, że jego celem jest całkowite zneutralizowanie Trybunału – tak, by wyeliminować jeden z ostatnich organów, który jest władny wskazywać na naruszenia praworządności, dokonywane przez obecny rząd.

Należy w tym momencie zadać dwa pytania:

  • czy zarówno większość rządzącą, jak i kandydaci przez nią wybrani, zastosują się do wtorkowego wyroku TK, jaki by on nie był?; oraz:
  • czy kandydaci do TK pozostaną wierni tym swoim deklaracjom, które wyrazili podczas posiedzenia Komisji, co do bezprawności niektórych praktyk obecnego rządu i czy jako sędziowie TK faktycznie będą gotowi stać na straży praworządności w ty zakresie, nie bojąc się konfrontacji z obozem, który zgłosił ich kandydatury?

Patrząc zaś na problem z drugiej strony, należy również zapytać – jak postąpi Prezydent, który, zgodnie z art. 4 ustawy o statusie sędziów TK, przyjmuje ślubowanie tychże sędziów – dopiero od tego momentu, zgodnie z art. 5 ustawy, nawiązuje się stosunek służbowy sędziego Trybunału. Z całą pewnością, mając zwłaszcza na uwadze wyrok TK z 3 grudnia (w sprawie K 34/15), Prezydent powinien się wstrzymać z przyjęciem ślubowania do czasu wydania wyroku przez TK w sprawie obecnie przed nim zawisłej. Prezydent zapewne w swojej decyzji uwzględni jednak również wątpliwości proceduralne co do sposobu wyboru, jaki został dokonany przez obecny Sejm.

Źródło ilustracji: Istock.

Przegląd prywatności
Obserwator Praworządności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Analityka

Ciasteczka te wspomagają mechanizmy analityczne śledzące odwiedzane strony i podejmowane interakcje, śledzące czas spędzony na stronie oraz zwiększające jakość danych funkcji statystycznych. Włączenie tych ciasteczek pomaga nam ulepszać nasze strony internetowe.

Marketing

Ciasteczka te wspomagają śledzenie efektywności naszych kampanii marketingowych. Włączenie tych ciasteczek pomaga nam lepiej dostosowywać nasze kampanie reklamowane do naszych odbiorców.