· Na zlecenie prokuratury, Policja siłowo, po wywierceniu zamku, weszła do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i zarekwirowała szereg dokumentów oraz sprzęt komputerowy należący do Stowarzyszenia, a także innych organizacji mieszczących się w lokalu.
· Tego samego dnia, o godz. 6 rano, funkcjonariusze Policji pojawili się z prokuratorskimi nakazami przeszukań w mieszkaniach osób współorganizujących Marsz Niepodległości z 2018 r. Natomiast na Komendzie Stołecznej Policji odbyło się przesłuchanie prezesa Stowarzyszenia Bartosza Malewskiego, po którym Policja poinformowała o decyzji prokuratora o siłowym wejściu do siedziby Stowarzyszenia.
· Pretekstem do przeprowadzenia czynności było rzekome naruszenie art. 190 Kodeksu karnego poprzez kierowanie gróźb karalnych przez jednego z uczestników Marszu Niepodległości w 2018 r.
Powrót do sprawy po sześciu latach
Postępowanie w sprawie wydarzeń z 2018 r. zostało wcześniej umorzone przez prokuraturę. Teraz prokuratura, po tym jak funkcję Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości objął Adam Bodnar, zdecydowała o jego wznowieniu. Co istotne, w szeregu uprzednio umorzonych, a obecnie wznowionych przez Prokuraturę Krajową postępowań, Adam Bodnar występował wcześniej jako Rzecznik Praw Obywatelskich, który to owe postępowania wszczynał, poprzez składanie zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa. Natomiast w dalszych etapach procesowych składał zażalenia na postanowienia o umorzeniu postępowań. Te zaś postanowienia były podtrzymywane przez sądy. Wznowione postępowanie dotyczące Marszu Niepodległości z 2018 r. toczy się w związku z domniemanym naruszeniem art. 190 Kodeksu karnego, które miało polegać na wypowiadaniu gróźb karalnych przez osobę przypominającą, zdaniem śledczych, przedstawiciela Straży Marszu Niepodległości. Frekwencja zgromadzenia, podczas którego miało dojść do popełnienia czynu zabronionego przez jednego z jego uczestników, według ówczesnych szacunków Policji, była rekordowa – udział w nim wzięło 250 tysięcy ludzi.
O godz. 6 rano, 4 września, w miejscach zamieszkania członka zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Mateusza Marzocha oraz byłego prezesa tego Stowarzyszenia Roberta Bąkiewicza pojawiła się Policja z prokuratorskimi nakazami przeszukań.
Przeszukanie z naruszeniem procedur
Tego samego dnia, także w godzinach porannych, z obecnym prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Bartoszem Malewskim, skontaktowała się funkcjonariuszka Policji z Komendy Stołecznej Policji, wzywając go do stawienia się w przeciągu godziny do jednostki Policji przy ul. Nowolipie 2 w Warszawie. Na miejscu, w obecności jego pełnomocnika, adw. Magdaleny Majkowskiej z Instytutu Ordo Iuris, odbyło się jego przesłuchanie. Po przesłuchaniu prezes Stowarzyszenia oraz jego pełnomocnik zostali poinformowani o decyzji prokuratora o siłowym wejściu do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Policja poinformowała, że pod siedzibą od rana są już obecni funkcjonariusze Policji. Szef Marszu Niepodległości oraz jego prawnik zażądali możliwości uczestniczenia w czynnościach funkcjonariuszy Policji w siedzibie Stowarzyszenia oraz wstrzymania się z ich rozpoczęciem do czasu ich przybycia na miejsce. Domagali się także przedstawienia nakazu przeszukania lokalu. Policja poinformowała ich, że dokument zostanie im przekazany na miejscu pod siedzibą Stowarzyszenia. Po przybyciu na miejsce zażądali zatem od policjanta dowodzącego akcją postanowienia prokuratora o nakazie przeszukania lokalu. Początkowo funkcjonariusz policji obiecał, że przekaże dokument bezpośrednio przed przystąpieniem do wywiercenia zamków w drzwiach. Na pytanie, czy został o całej sprawie poinformowany właściciel lokalu, którym jest Stowarzyszenie im. Przemysła II, dowodzący odpowiedział, że wystarczy, że poinformował administratora budynku. O czynnościach Policji nie zostały zawiadomione pozostałe organizacje społeczne, które mają tam siedzibę bądź korzystają z tego lokalu.
Tym bardziej nie został im umożliwiony także udział w tych czynnościach. Bezpośrednio przed siłowym przystąpieniem do wywiercenia zamków, wbrew wcześniejszym zapewnieniom o posiadaniu i doręczeniu postanowienia Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie o nakazie przeszukania siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, także nie został doręczony taki dokument. Prezes Stowarzyszenia otrzymał jedynie za pokwitowaniem postanowienie prokuratora o dokonaniu (w razie zatrzymania od Stowarzyszenia Marsz Niepodległości urządzeń elektronicznych) przeszukania tych urządzeń oraz powiązanych z nimi serwisów internetowych. Przed wyłamaniem zamków nie zażądano, ani tym bardziej nie doręczono postanowienia prokuratorskiego o dobrowolnym wydaniu jakichkolwiek rzeczy, w tym dokumentów czy elektronicznych nośników danych. Nie okazano ani nie doręczono postanowienia o nakazie przeszukania siedziby Stowarzyszenia w razie odmowy dobrowolnego wydania rzeczy.
Stowarzyszenie od początku deklarowało chęć współpracy z organami ścigania, chciało uniknąć siłowego wejścia Policji do lokalu i niszczenia drzwi wejściowych oraz szeregu drzwi znajdujących się w budynku, powodującego szkody. Zwłaszcza, że SMN korzysta z tej siedziby na podstawie bezpłatnej umowy użyczenia wyłącznie z uprzejmości Stowarzyszenia im. Przemysła II, które jest właścicielem lokalu. Czynności dokonano, mimo że władze Stowarzyszenia deklarowały wpuszczenie do lokalu Policji po powrocie do Warszawy jedynego członka zarządu organizacji, który posiadał klucze do lokalu, a który tego dnia przebywał poza stolicą. Policja jednak na tego rodzaju propozycję nie przystała, powołując się na wytyczne prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ delegowanego do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, Macieja Młynarczyka, co do podejmowanych działań. Na miejscu, w trakcie dokonywanego wielogodzinnego przeszukiwania, nie pojawił się prokurator, co znacznie przedłużyło i utrudniło działania policjantów, którzy niemal każdą czynność konsultowali z nim telefonicznie. O pojawienie się prokuratora na miejscu wielokrotnie wnosili nie tylko obecni przy czynnościach prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i prawnik Instytutu Ordo Iuris, ale sami policjanci, gdyż taki sposób prowadzenia działań znacznie wydłużał i utrudniał ich wykonywanie. Na miejscu przeszukania było obecnych za to kilkudziesięciu funkcjonariuszy Policji. Po pewnym czasie w lokalu pojawił się także poseł Konfederacji Krzysztof Mulawa. Przed budynkiem były zaś obecne liczne media oraz działacze społeczni i politycy, którzy pojawiali się spontanicznie, aby wyrazić swój sprzeciw wobec działań organów ścigania.
Funkcjonariusze przeglądali wszystkie rzeczy znajdujące się w lokalu, w tym dokumenty oraz urządzenia elektroniczne należące zarówno do Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, jak i innych organizacji mających tam swoje siedziby czy korzystające z tego lokalu. Czyniono to, pomimo wielokrotnego podkreślania przez obecnych na miejscu przedstawiciela Stowarzyszenia Marsz Niepodległości oraz pełnomocnika z Ordo Iuris, że wystarczyło wezwać do dobrowolnego wydania rzeczy, a zakres czynności znacząco wykracza poza przedmiot postępowania. Przystąpiono do przeszukiwania lokalu, pomimo poinformowania przez prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i pełnomocnika Stowarzyszenia, że w siedzibie mogą znajdować się materiały objęte tajemnicą prasową, gdyż swoją działalność prowadzi tam portal medianarodowe.com, którego właścicielem jest Stowarzyszenie. Wyłamane zostały również zamki wewnątrz lokalu do studia nagraniowego oraz schowka, pomimo wyraźnego wskazania, że w danych pomieszczeniach nie znajdują się materiały, których Policja miałaby poszukiwać. Po przejrzeniu całości dokumentacji Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, w czasie którego na bieżąco konsultowano się z prokuratorem, zdecydowano się na zarekwirowanie wyłącznie teczki zatytułowanej „Materiały szkoleniowe”, w której znajdował się m.in. podręcznik „Angielski dla księgowych” oraz materiały szkoleniowe z RODO. Wśród przeglądanych przez policję dokumentów były m.in. umowy z pracownikami i współpracownikami Stowarzyszenia, dokumenty finansowe organizacji czy podpisy obywateli złożone pod różnymi kampaniami społecznymi. Poza tym zatrzymano 4 laptopy stanowiące własność Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, a także telefon komórkowy oraz komputer stacjonarny, co do których przedstawiciele Stowarzyszenia Marsz Niepodległości wyraźnie wskazali, że nie są one własnością organizacji, gdyż nie dysponowała ona żadnymi tego typu urządzeniami
Po przeprowadzeniu czynności i sporządzeniu przez funkcjonariuszy protokołu, adw. Magdalena Majkowska złożyła obszerne zastrzeżenia co do sposobu, przebiegu i zakresu czynności. Wskazała także na brak podstawy do prowadzenia przeszukania lokalu. Dopiero wówczas, godzinę od zakończenia czynności i po podpisaniu przez funkcjonariuszy Policji protokołu, po zapoznaniu się z częścią zastrzeżeń co do przebiegu czynności, policjanci zorientowali się, że rzeczywiście nie został okazany, ani tym bardziej doręczony obecnemu na miejscu przedstawicielowi Stowarzyszenia, nakaz przeszukania siedziby Stowarzyszenia, ani też nie wezwano do dobrowolnego wydania rzeczy.
Dalsze działania procesowe
– Prawnicy Instytutu Ordo Iuris złożą w imieniu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości zażalenie na postanowienie o przeszukaniu i zatrzymaniu rzeczy oraz na sposób przeprowadzenia czynności. Przed przystąpieniem do przeszukania nie zostało nawet okazane postanowienie prokuratora obecnemu na miejscu przedstawicielowi Stowarzyszenia Marsz Niepodległości ani jego pełnomocnikowi. Wbrew artykułowi 224 Kodeksu postępowania karnego, który wyraźnie stanowi, że najpierw organy ścigania powinny przed rozpoczęciem czynności zawiadomić o jej celu i wezwać do wydania poszukiwanych przedmiotów, tego także nie uczyniono. Przeszukanie i zatrzymanie rzeczy powinno być dokonane zgodnie z celem tej czynności, z zachowaniem umiaru, oraz w granicach niezbędnych dla osiągnięcia celu tych czynności przy zachowaniu należytej staranności oraz bez wyrządzania niepotrzebnych szkód i dolegliwości. Przeszukanie siedziby Stowarzyszenia było działaniem całkowicie nieproporcjonalnym, żądano i zabezpieczono rzeczy znacząco wykraczające poza przedmiot postępowania. Tego typu działanie w naszej ocenie godzi w konstytucyjną wolność zgromadzeń i zrzeszania się gwarantowaną w artykułach 57 i 58 Konstytucji RP – wskazuje adw. Magdalena Majkowska, dyrektor Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.
– Trudno nie podejrzewać tego, że działania prokuratury i Policji są motywowane politycznie. Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie dotyczącej Marszu Niepodległości sprzed 6 lat. Postępowanie to zostało uprzednio przez prokuraturę umorzone, a obecnie – po objęciu sterów prokuratury przez Adama Bodnara – wznowione. Działania służb są nieproporcjonalne do wagi rzekomo popełnionego przestępstwa gróźb karalnych przez jednego z uczestników Marszu Niepodległości. Zwłaszcza, że nikt z członków Zarządu Stowarzyszenia czy jego wolontariuszy, nie jest o jego popełnienie podejrzany. Zajęcie – w związku z tym, że niezidentyfikowany człowiek mógł popełnić jakiś czyn zabroniony – komputerów i dokumentów Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, to przejaw zaplanowanej inwigilacji Stowarzyszenia, próba infiltracji i poznania szczegółów jego działania i funkcjonowania. To, że dzieje się to na dwa miesiące przed Marszem Niepodległości, rodzi uzasadnione pytania o prawdziwy cel tych działań – podkreśla Bartosz Malewski, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
Źródło ilustracji: Adobe Stock.